piątek, 3 lutego 2017

Tak bardzo zaczytana - podsumowanie stycznia 2017

Pierwszy miesiąc tego roku przeleciał tak szybko, że nawet  nie zauważyłam kiedy. Był także bardzo intensywny, wiadomo, nowy rok, nowe wyzwania w pracy, domykanie starego roku, delikatne problemy ze zdrowiem, a także pisanie pracy zaliczeniowej, która co prawda jest do oddania w miesiącach powszechnie uznawanych za letnie, ale że złożyłam przyrzeczenie publiczne (obiecałam Navalowi na jego fanpage, że nie zacznę czytać Jego najnowszej książki, dopóki nie złożę pracy zaliczeniowej), że oddam ją wcześniej to tak też się stało. 28 stycznia, w samo południe kliknęłam "wyślij" i poszło do promotora. Ale nie o tym będzie ta notka. Będzie o tym, co udało mi się przeczytać w styczniu. Powiem szczerze, że ilościowo było tak sobie, ale za to jakościowo niemalże doskonale. Klimaty wojskowo, mosadowo, fantastyczno, narkotyczne były dominujące. I tak, przeczytałam kolejną książkę poświęconą dzielnym SEALsom - tym razem była to Zabić bin Ladena, którą napisał Mark Bowden. Książka bardzo podobna do swoich poprzedniczek, które czytałam na ten temat, więc nie będę tu się nadto rozdrabniać. Następnie, z zapartym tchem przeczytałam Mossad Najważniejsze Misje izraelskich tajnych służb autorstwa Nissima Mishada i Michaela Bar Zohara. Bardzo dobra książka, napisana lekkim piórem pomimo ciężkiego kalibru tematycznego. Obydwie częsci Wylęgarni Miroslava Zambocha wzbudziły we mnie mieszane uczucia. Momentami bardzo dobrze się czytało, a momentami dłużyło się, że aż bolały zęby. Mam wrażenie, że albo tego typu literatura mi się znudziła, albo, że potrzebuję czegoś mocniejszego. Na ratunek zatem wpadło mi w ręce Zero zero zero Roberto Saviano. Mocna rzecz o bezwzględnym świecie graczy na kokainowym rynku. I wreszcie creme de la creme Ostatnich gryzą psy Navala. Niezwykle dobrze napisana książka przez byłego operatora GROMu. Niesamowicie wciągająca historia, a także motywator do działania i podejmowania ryzyka i odważnych decyzji, często wywracających życie do góry nogami. Reasumując, z nowymi nadziejami i toną motywacji odważnie wbiegam w smogowo zimowe dni najkrótszego miesiąca w roku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz