niedziela, 8 stycznia 2017

A może kawałeczek czekoladki? - Orange Wine Zotter

Jeżeli wierzyłabym bezkrytycznie w to, co piszą w internetach, to zapewne wylałabym albo oddała komuś niemodnemu moje białe wino z uwagi na to, że ponoć hitem teraz jest wino pomarańczowe. Zachwalają je też moi ulubieni dostarczyciele przyjemności, czyli panowie dystrybutorzy Zottera. I tak, idąc na czwartkowy obiad, wstąpiłam (a jakże by inaczej) do sklepu z winami Marka Kondrata i zakupiłam Orange Wine Zottera. Po rozpakowaniu złotka, moim oczom ukazał się typowy, nadziewany grubasek. Na pierwszy niuch nosa, pachniał nieszczególnie, ot świeża czekolada ukrywająca w sobie hektolitry alkoholu. Bez namysłu odłamałam kawałek i wsadziłam do paszczęki. Wgryzłam się w czekoladę niczym spragniony alkoholik po zbyt długim czasie abstynecji. Moje usta zalała fala ciepła i zrobiło się bardzo przyjemnie (nie róbcie tego na mrozie z butelczyną wódki). Ale tak czy tak, nie poczułam tu ani troszkę wina. Drugiemu kawałkowi dałam szansę na powolne rozpuszczanie się w ustach i przenikanie w śluzówki. Tu bardziej chyba sobie wmówiłam, że rozwija się cudowny, aromatyczny bukiet. Ech, niestety, ale prawdą jest, że w nadmiarze alkohol zabija. Tu na szczęście zabił tylko smak i motyw przewodni czekolady. 

 

2 komentarze:

  1. Podoba mi się ta - dość oryginalna - szata graficzna Zottera :)

    OdpowiedzUsuń