poniedziałek, 19 grudnia 2016

Tak bardzo zaczytana - Nieśmiertelni

Wczoraj późną nocą skończyłam czytać Nieśmiertelnych ukochanego Vincenta Severskiego. Prawie że z  kołataniem serca przewróciłam ostatnią stronę i długo nie mogłam zasnąć. Jak udało mi się jednak przymknąć oczy,  to niemalże od razu, na granicy jawy i snu brałam udział w jakiejś akcji niemalże żywcem wyjętej z powieści. Nie muszę mówić, że po przebudzeniu byłam piekielnie zmęczona. Niczym Konrad, Ela, Witek, M-Irek i reszta ulubionej załogi po powrocie z Iranu. Przechodząc do rzeczy, chciałam Wam powiedzieć, że jestem pod niesamowitym wrażeniem kunsztu  pisarskiego Pana Vincenta. Bohaterowie z powieści na powieść ewoluują, rozwijają się. Czasem  dosłownie czasem między wierszami dowiadujemy się wielu faktów na temat bohaterów. Dzięki temu możemy lepiej ich poznawać, rozumieć motywy działania czy sposób myślenia. I chyba nie muszę mówić, że akcja toczy się w sposób doskonały, czasem w zawrotnym tempie a czasem bardzo powoli. Tak jak być powinno. Wprost niewiarygodne jak można tak nieprzyzwoicie dobrze pisać. Na święta zostawiłam sobie do przeczytania NIepokornych. I proszę, i krzyczę, że chcę jeszcze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz