piątek, 30 grudnia 2016

Podsumowanie 2016 roku

Jako że koniec roku za pasem, nadszedł czas podsumowań. Ogólnie rzecz biorąc 2016 rok był dość trudny, bogaty w przeróżne doświadczenia, zmiany, wydarzenia. Powiem szczerze, że mijający rok był czasem w którym po wielokoroć upadałam i wstawałam z kolan. Momentami czułam się jak na rozpędzonej kolejce górskiej. Nie będę się aż nadto rozpisywać o sprawach życiowych, a przytoczę natomiast co nieco z tego, co mnie uderzyło bądź zaskoczyło na poletku literacko filmowym. Pod tym względem rok mogę zaliczyć do udanych. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek tak często bywała w kinie jak w mijającym 2016 roku. Najbardziej zapadły mi w pamięć obydwie tegoroczne części Pitbulla, choć powiem szczerze, że najnowsza - Niebezpieczne kobiety nie do końca przypadła mi do gustu. Bardzo podobał mi się film Jak zostać kotem na który poszłam z moją toruńską przyjaciółką Marysią. Obie spłakałyśmy się jak bobry. Do łez ubawiłam się na najnowszej Bridget Jones. Wychodząc z seansu najnowszego Jasona Bourne miałam poczucie straconego czasu, albowiem chyba już z Jasona najnormalniej w świecie wyrosłam. Z początkiem roku byłam też z moją imienniczką na filmie Zupełnie Nowy Testament - i tu też obie się popłakałyśmy. Nie mogę też tu nie przytoczyć filmu na którym sala była nabita do granic możliwości, czyli Ostatnia Rodzina poświęcona Beksińskim. Największym rozczarowaniem filmowym o którym bardzo szybko zapomniałam był natomiast Czerwony Kapitan. Jeżeli zaś chodzi o książki to też było bardzo, bardzo dobrze. Większość z tych, co przeczytałam mi się bardzo podobało, choć nie wszystkie znalazły się na blogu. Z książek tu opisywanych,  nie mogę  nie przytoczyć  wielkiej czwórki (Nielegalni, Niewierni, Nieśmiertelni, Niepokorni Vincenta Severskiego - to były najlepsze książki jakie przeczytałam w mijającym roku. Klasa sama w sobie. Wesołym przerywnikiem pomiędzy gatunkami, które lubię najbardziej była zabawna Siła Niższa Marty Kisiel. Uwielbiam jednego z bohaterów tej książki - jakby ktoś jeszcze nie wiedział, mam na myśli Licho, nieco niezdarnego Anioła, który uwielbia robić bamboszki oraz sprzątać robiąc przy tym więcej szkody niż pożytku. Do książek o których nie wspominałam na blogu, a zapadły mi w pamięć, dały do myślenia, zmieniły ogląd na pewne sprawy itp. należą m.in. Rehab, Litacja i Rehabilitacja Wiktora Osiatyńskiego. Dość dobrze, choć momentami ciężko się czytało. Ale dzięki tym książkom wiem już czego nie chciałabym nigdy doświadczyć w swoim życiu. W momencie gdy było dość sporo różnych tegorocznych zawirowań, w moje ręce dostała się książka mjr. Arkadiusza Kupsa poświęcona 56 Kompanii Specjalnej. Nie dość, że książka sama w sobie jest bardzo dobra,  to jeszcze dedykacja od p. Arkadiusza niesamowicie podniosła mnie na duchu. Służby specjalne Patryka Vegi też czytało mi się świetnie, zwłaszcza że interesuje mnie ta tematyka. Powiem szczerze, że na pewno coś by się jeszcze znalazło, ale naprawdę już sobie nic nie przypomnę. Być może warto by było robić listę książek przeczytanych wraz z jakimś małym oznaczeniem graficznym/liczbowym czy i na ile mi się podobały. Reasumując, to był kulturowo bardzo dobry rok. 

1 komentarz:

  1. o kurczę, ja w całym 2016 w kinie byłam jeden raz xD za to książek faktycznie trochę przeczytałam ;) to był dobry rok pod tym względem.

    OdpowiedzUsuń