niedziela, 18 grudnia 2016

A może kawałeczek czekoladki? Gebrannte Mandel Ritter Sport

Jak to u mnie bywa, uwielbiam limitowane/ sezonowe edycje przeróżnych produktów. Poczułam chęć na takowy i pierwsze co przyszło mi na myśl to czekolady. Poszperałam sobie troszkę po sieci i zamówiłam  słodycze w jednym ze sklepów internetowych z niemieckimi słodyczami. Jak tylko przyszła paczucha to od razu ją rozpakowałam. Na pierwszy ogień poszła czekolada mleczna z karmelizowanymi kawałkami migdałów Ritter Sport. Ową tabliczkę wzięłam na zajęcia bo głód wiedzy powoduje u mnie to, że kiszki szalenie marsza mi grają. Na przerwie rozerwałam opakowanie i obwąchałam czekoladę niczym piesio poszukujący białego proszku w bagażach podróżnych na lotnisku. Czekolada pachniała mlecznie, świeżo i słodko. Połamałam na kawałeczki. Pierwszy kawałeczek jak to zwykle bywa, miał możliwość swobodnego rozpuszczenia się u mnie w paszczęce. Po dosłownie paru sekundach, zalała mnie totalna słodycz. Nawet delikatne drapanie migdałów w język tu nie pomogło. Czekolada po prostu nie przypadła mi do gustu. Za to moim koleżankom ze studiów wprost przeciwnie. Były nią zachwycone i dopytywały się co to za cudo i gdzie można kupić. Z uśmiechem powiedziałam gdzie i dodałam,  że chyba w części ciała gdzie słonko nie dochodzi mi się przewraca jeśli chodzi o słodycze. Albowiem jestem na nie, jeśli chodzi o tę czekoladkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz