poniedziałek, 26 września 2016

Tak bardzo zaczytana - Siódemka

Podczas bibliotecznej eskapady, wpadła mi w ręce Siódemka Ziemowita Szczerka. Śmiem twierdzić, że moją uwagę przykuł opis z tyłu. Siódemka to bowiem liczba magiczna, symboliczna i znacząca. Tym razem Szczerek prowadzi nas przez Polskę trasą S7. Siedem jest też rozdziałów w tej książce, który każdy zatytułowany jest imieniem demona. Rzecz się dzieje na przełomie października i listopada, w okolicach Dnia Wszystkich Świętych oraz amerykańskiego Halloween. Bohater książki przemierza Polskę trasą S7 z Krakowa do Warszawy w celu dotarcia na ważne spotkanie. Jadąc tą trasą zostaje ukazany krajobraz Polski. Na pierwszy rzut oka jakże groteskowy i wyolbrzymiony jednakże po głębszej refleksji bardzo prawdziwy i wręcz przytłaczający. Nie bez znaczenia pozostaje także fakt widma wojny. Nie mogę powiedzieć, że jest to książka zła. Jest dobrze napisana, brutalnie ukazuje otaczającą nas rzeczywistość oraz to, co może się stać jak się w porę nie opamiętamy. 

niedziela, 25 września 2016

Tak bardzo zaczytana - Głos z ciemności

Około tydzień temu, w krakowskim Pasażu Bielaka odbyło się spotkanie autorskie z Romanem Kostrzewskim i Mateuszem Żyłą poświęcone książce zatytułowanej Głos z ciemności. Głos z ciemności jest to wywiad-rzeka z charyzmatycznym wokalistą polskiego zespołu metalowego KAT. Swoją drogą, słuchałam ich przez pewien czas jak byłam na studiach. O spotkaniu autorskim dowiedziałam się (jakże by inaczej) z Internetów. Postanowiłam się wybrać i nie pożałowałam. Nie dość, że było bardzo miło, pan Kostrzewski okazał się przesympatycznym człowiekiem to jeszcze spotkałam wielu znajomych. Ale do rzeczy. Z książki dowiadujemy się wielu ciekawostek na temat meandrów życia wokalisty. Dorastanie w domu dziecka, nauka w szkole zawodowej, praca w kopalni, początki grania w zespole, więzienny epizod, czy też życie rodzinne. Pomimo wielu trudów i kłód pod nogi rzucanych przez los, wokalista porykując do mikrofonu biegnie przez świat z uśmiechem. Bez krzty użalania się nad sobą. O wielu rzeczach nie wiedziałam. Nie raz podczas lektury uśmiałam się jak fretka czy też spłynęła mi łezka wzruszenia. Nie będę ukrywać, że na zakończenie lektury pomyślałam sobie: kurczę, fajny ten Pan Kacik. Reasumując, przeczytałam książkę niemalże jednym tchem i powiem szczerze, że warto było.

sobota, 24 września 2016

A co tu tak pachnie? - Egyptian Musk Yankee Candle

Wraz z nadejściem jesieni, z wielką przyjemnością sięgnęłam do zapachowego pudełka. Wynorałam z niego wosk Egyptian Musk Yankee Candle zakupiony dość dawno temu. W sumie miałam pozbyć się wosków w dość radykalny sposób w następstwie głupiego gadania pewnego toksycznego osobnika, ale całe szczęście, że zamiast pozbywać się tego, co sprawia mi radość, pozbyłam się toksyka. Na opamiętanie się i na  przyjemności nigdy nie jest za późno. No ale dość tych jeremiad. Po wyciągnięciu wosku z folijki, poczułam dość słodkawy zapach. W końcu producent solennie obiecał nam, że Egyptian Musk pachnie piżmem, wanilią i drzewkiem cedrowym. I raczej się nie pomylił. Po podgrzaniu, mieszkanie zostało otulone przyjemnym, ciepłym i słodkim zapachem. Bardzo przyjemna, kocykowa mieszanka przywołująca wspomnienie upalnego lata. Za oknem zaczął padać deszcz, ba to była ulewa. Na chwilę szeroko okno i cieszyłam się szumem deszczu. Później uznałam, że posłucham ballad Kata z płyty którą dostałam od koleżanki z którą pracowałam w pierwszej pracy. Niestety ale płyty Kata nie znalazłam. Wytargałam za to jakąś składankę z gotykiem i innymi mrocznymi utworami których słuchałam w początkowym okresie studiów. To wszystko jakoś tak fajnie mi współgrało z woskiem Egyptian Musk od Yankee Candle. 

Yankee Candle

A może kawałeczek czekoladki? - Ciemna z skórką pomarańczową Stuhmer

Polak Węgier dwa bratanki i do szabli i do szkla  czekolady. Podczas tegorocznej, krótkiej wycieczki na Węgry udało mi się zakupić co nieco słodyczy. O niektórych już pisałam, o niektórych warto nie było. Jednakże dziś w moją łaskę popadła czekolada ciemna 70% ze skórką pomarańczową od Stuhmera. Nie będę wdawała się w rozważania historyczne na temat tego producenta, bo od tego uginają się internety. Skupię się na samej czekoladzie. Po otwarciu pudełeczka i rozerwaniu folijki ujrzałam piękną, pachnącą czekoladę. Na każdej kosteczce wygrawerowane jest logo firmy. Niemal od razu ułamałam jeden paseczek i podzieliłam go na kosteczki. Pierwszą pożarłam natychmiast, bez zastanawiania się. I było to dość przyjemne doznanie, takie słodko-gorzko-pomarańczowe. Następnej kostce pozwoliłam rozpuścić się na języku. I feeria delikatnej goryczki mieszała się z kwaskowatą słodkością i orzeźwieniem skórki pomarańczowej, która delikatnie pieściła mój język. Trzecią i czwartą kosteczkę zjadłam normalnie. Reasumując, czekolada bardzo mi posmakowała i z pewnością jak będę miała okazję to ją zakupię. Nie omieszkam też zapoznać się z jej siostrami.
Stuhmer czekolada

poniedziałek, 19 września 2016

Tak bardzo zaczytana - Człowiek, który musiał umrzeć

Na długie jesienne wieczory najlepsze są grube, ciekawe książki i kubek gorącej herbaty. Tym razem wzięłam się za opasłe tomisko Mariusza Zielke pt. Człowiek, który musiał umrzeć. Bardzo dobry kryminał oparty na kanwie głośnych wydarzeń ostatnich lat. Między wierszami, można zidentyfikować niektóre osoby z pierwszych stron gazet. Znani biznesmeni, dziennikarze, politycy, agenci służb specjalnych, a także przeróżni szubrawcy, których nie wymienię. Pisząc tę książkę, autor odwalił kawał dobrej roboty. Napisał kryminał trzymający do końca w napięciu. Pomimo ciężkiego kalibru opisywanych przestępstw i zagmatwania spraw, książkę czyta się lekko i szybko. Z chęcią zapoznam się z pozostałymi kryminałami tego autora.

niedziela, 18 września 2016

Silent Reading Party

Od jakiegoś czasu silent party cieszą się powodzeniem. W Krakowie postanowiono iść dalej. I tak, dzięki współpracy przeuroczej istotki prowadzącej bloga Rozkminy Hadyny i krakowskiej księgarni Bona, zostało zorganizowane Silent Reading Party. W zabytkowej piwnicy, zgromadziło się wielu miłośników słowa pisanego. I nie ważne było, czy będą mieli książki analogowe czy czytniki e-booków. I tak, w pięknych, chłodnych wnętrzach, w panującym półmroku, przy sączącej się pięknej muzyce i zapachu kawy, herbaty, ciastek, cynamonu i piernika równo o 16:30 rozpoczęto oddawanie się lekturze. Ja miałam ze sobą książkę autorstwa Scotta McEwena i Richarda Mintera poświęconą Navy Seals. Śmiem twierdzić, że to jedna z lepszych pozycji jaką przeczytałam w tym temacie. Niestety szybko skończyłam czytać i chwilowo nie wiedziałam co począć. Postanowiłam więc zmącić panującą ciszę i pożyczyłam od jednej z uczestniczej imprezy Wilimowskiego autorstwa Milijenki Jergowicia. Wilimowski to wspaniała opowieść, która pokaże nam jak ważna jest miłość, akceptacja drugiego człowieka, cierpliwość, trzeźwe myślenie i jakie zło potrafi wyrządzić uprzedzenie, fanatyzm, bigoteria czy egoizm. Reasumując, cieszę się bardzo, że byłam na tym spotkaniu na którym poznałam ludzi z którymi mogę dzielić moją pasję jaką jest czytanie. Fajnie tak razem poczytać. Mam więc nadzieję, że będą kolejne silent reading party. 

navy seals


 

sobota, 17 września 2016

A może kawałeczek czekoladki? - Karamell&Meersalz Das Exquisite

Jakiś czas temu podczas tradycyjnych rossmanowych zakupów, stałam znudzona w  kolejce do kasy i ze zblazowaną miną przyglądałam się czekoladom leżącym nieomal na mym podorędziu. Wzrok mój przykuło śliczne, czerwone opakowanie kryjące w sobie nugatową czekoladę z solą morską i karmelem Das Exquisite. Niewiele myśląc, wrzuciłam je do koszyka. Troszkę sobie czekolada poleżała w barku, ale w końcu doczekała się. Pudełko, a w pudełku sreberko, a pod sreberkiem czekolada z zarysowanymi dość dużymi kawałkami, przepięknie pachnąca szybko zmusiła mnie do połamania na kawałki i wpakowania sobie do paszczęki. Po wsadzeniu kawałka, poczułam delikatny, nienachalny nugatowo mleczny posmak. Uznałam, że może warto pogryźć. I nie pomyliłam się. Z radosnym trzaskiem i przyjemnym drapaniem, usta me zalał słodko słonawy posmak. Po zniknięciu czekolady, w paszczy wesoło pląsały słone, dość duże kawałki karmelu. Śmiem twierdzić, że chyba znalazłam solony karmel idealny. 

Das Exquisite


 

wtorek, 13 września 2016

Tak bardzo zaczytana - Podkrzywdzie

Wczoraj skończyłam czytać Podkrzywdzie. Malowniczą powieść, wręcz impresję na temat życia zgodnego z rytmem przyrody oraz zmianami pór roku. Pomiędzy barwne, poetyckie, zapierające dech w piersiach opisy wpleciona została historia pewnej rodziny, która jak wszystkie ma swoje tajemnice. Jednakże tutaj tajemnice te mają olbrzymi wpływ na życie bohaterów. Mniej więcej w połowie książki można się domyślać o jaki bolesny sekret chodzi. Autor jednak trzyma nas w napięciu do końca. Dopiero ujawnienie tajemnicy przynosi ukojenie. W powieści Andrzeja Muszyńskiego nie brak wskazania jak olbrzymi wpływ ma na nas przyroda, cykliczność pór roku, przeszłość, nasi przodkowie, ważne osoby w danym środowisku, przesądy czy rytuały. Nie brak tu też odniesienia do roli książek w naszym życiu. Autor powieści jest prawnikiem, więc pewnie nieprzypadkowo znalazły się do odniesienia do kwestii prawnonaturalnych. Zgrabnie wpleciony tu także został słynny podręcznik Historii prawa autorstwa Prof. Płazy. Mistyczna księga napisana przez młodego człowieka zamieszkującego Jurę Krakowsko-Częstochowską na długo zostanie w mej pamięci.

poniedziałek, 12 września 2016

Tak bardzo zaczytana - Gwiazdy epoki lodowcowej

Gwiazdy epoki lodowcowej - debiutancka powieść Renaty Serelyte o młodej dziewczynie z prowincjonalnego, litewskiego miasteczka. Napisana żywym, bardzo kolorowym językiem. Ze swadą, niesamowicie obrazowo, momentami naturalistycznie. Nie brak tu przepięknych, często zapierających dech w piersiach opisów czy piętrowych porównań. Momentami miałam wrażenie, że czytam Nad Niemnem. Jednakże pod płaszczykiem pięknego, literackiego języka, kryje się dość smutny obraz rzeczonego miasteczka tonącego w oparach alkoholu, plotek i zamartwiania się tym, co ludzie powiedzą. Młoda, wrażliwa bohaterka książki zupełnie nie pasuje do tego miejsca. Jednakże gdzie indziej niż w swoim miasteczku, także nie czuje się najlepiej. Gwiazdy epoki lodowcowej to przepiękna, a jednocześnie bardzo smutna książka o poszukiwaniu drogi życiowej oraz własnej tożsamości.

sobota, 10 września 2016

Tak bardzo zaczytana - Ławka

Podczas ostatniej wizyty w bibliotece, w ręce wpadła mi Ławka Katarzyny Rosickiej-Jaczyńskiej. Jest to opowieść o miłości. O miłości trudnej, niebanalnej i destrukcyjnej. Główną bohaterką jest kobieta, która na pozór wiedzie normalne życie. Ma kochającego męża, dzieci, dobrą pracę. Jednakże czegoś jej brakuje i spotyka się z innymi mężczyznami. Jednego z nich zaczyna traktować jak swojego boga, oddaje mu się w całości, nie tylko pod względem fizycznym. Główna bohaterka książki utożsamia się z biblijną Marią Magdaleną. Autorka książki w przedziwny sposób pokazuje, że uczucie książkowej Marii do żonatego mężczyzny jest tożsame z uczuciem Marii Magdaleny do Jezusa. Mówi się, że książki Rosickiej jest obrazoburcza. Dla mnie nie ma w niej nic takiego. Jest za to zbytnie przefilozofowanie, nadmierny patos, przekombinowanie kwestii wiary. Nie obyło się oczywiście od wplecionej tu historyjki o rozmowie Boga z człowiekiem o tym, że jak było dobrze to na piasku były ślady dwóch osób, a jak było źle to jednej osoby, co oznaczało, że wtedy Bóg niósł nieboraka na rękach (notabene historyjkę tę słyszałam od różnych osób w różnych okolicznościach - nie tylko w kościele, ale też przy okazji przedziwnych, czasem wręcz z biegiem czasu śmiem twierdzić dość absurdalnych okolicznościach). Cała ta książka to klasyczny, momentami szmirowaty wyciskacz łez i doskonałe narzędzie mogące posłużyć do manipulacji. 

niedziela, 4 września 2016

Tak bardzo zaczytana - Orzeł Biały

Orzeł Biały - powieść będąca swoistym eksperymentem literackim autorstwa Marcina Przybyłka. Autor ten, zaprosił czytelników aby z odwagą podjęli misję polegającą na wzięciu udziału w jego najnowszej powieści. Do wyboru była jedna z trzech ekip: orkowie, żołnierze, cywile. Zgłosiło się wielu śmiałków, notabene są wśród nich osoby które znam osobiście, więc tym bardziej z bijącym sercem przystępowałam do czytania tejże postapokaliptycznej lektury. Akcja dzieje się w latach pięćdziesiątych XXI wieku w Twierdzy Polska. Trwa wielka wojna z tymi, którzy po zażyciu lekarstwa na długowieczność przemienili się w krwiożercze bestie. Giną kolejne postaci, zarówno po jednej jak i po drugiej stronie. Pojawia się także wątek miłosny, płomienne uczucie wybucha pomiędzy kobietą a orkiem. Walki są długie i wyczerpujące. Co z tego wynika? Przeczytajcie sami.  Naprawdę warto. Zwłaszcza że autor nie powiedział ostatniego słowa i szykuje kolejną część powieści.