wtorek, 26 lipca 2016

A może kawałeczek czekoladki? - Czekolada Gorzka Chocoyoco

Dziś pozwoliłam sobie spałaszować niemalże połowę tabliczki czekolady gorzkiej Chocoyoco która to wchodzi w skład dziennej racji żywnościowej S-RG-2 (wcześniej pożarłam dżemik truskawkowy, liofilizowane owoce, wypiłam herbatkę malinową i cytrynową - obie herbatki instant granulki). Praktycznie wszystko wymienione powyżej jest ok, oprócz herbatki malinowej która jest wstrętna. Czekolada gorzka Chocoyoco wcale gorzka nie jest, ma bowiem około 60% kakao, cóż bowiem będzie dla mnie gorzkie po ekstremalnych doświadczeniach z czekoladą 100% kakao. Tak czy tak rzeczona część składowa S-RG-2 jest bardzo smaczna i pożywna. Próbowałam skusić pewnych  panów sympatycznych czymś na ciepło cobyśmy razem zjedli ale pozostali nieugięci smutno przeżuwając suche bułeczki. A tymczasem pozdrawiam serdecznie i idę sprawdzić co by tu jeszcze spałaszować


 

sobota, 23 lipca 2016

A może kawałeczek czekoladki? - Cookies&Peanut Butter Schogetten

Jakiś czas temu zakupiłam kilka czekolad. Między innymi czekoladę mleczną z mleka alpejskiego z nadzieniem z masłem orzechowym i kawałkami solonych herbatników. Wpadła mi ona w ręce z uwagi na to, ze ostatnimi czasy uwielbiam słodko-słone połączenia. Bez namysłu rozparcelowałam prześliczne żółte opakowanie. Na początek zjadłam jedną kosteczkę bez głębszego zastanowienia się nad konsekwencjami tegoż czynu. Po krótkim czasie, moje usta zalała fala uderzeniowa słodyczy. Odczekałam chwilkę i wpakowałam do paszczy drugą kosteczkę. Tej pozwoliłam się powoli rozpuścić. Też było bardzo słodko, ale tu natrafiłam na kryształek soli. Wiedziona nadzieją zabrałam się za konsumpcję trzeciej kosteczki. I tutaj dobrze że zakończyłam tę przygodę ratując się łykiem gorzkiej kawy. Bo gdybym nie przestała, to chyba by brakło skali na moje zasłodzenie. Czekolada być może jest i smaczna, ale z pewnością nie dla mnie i nie na upały. Pewnie jakoś zmęczę ją do reszty, ale na to potrzeba czasu. 

 

czwartek, 14 lipca 2016

A może kawałeczek czekoladki? - Boquet of flowers Labooko Zotter

W ostatnim czasie działo się dość dużo i nie miałam jakoś głowy do testowania czekolad a tym bardziej rozpisywania się na ten temat. Ale w tym tygodniu, po odbyciu kilku  inspirujących, podnoszących mnie na duchu, zdejmujących kamienie z mego serca i wygładzających wyboje jakie znajdują na mej drodze rozmów, z radością wytargałam ostatnią czekoladę Zottera jaką miałam skirtaną w barku. Mianowicie Boquet of flowers Labooko. Właściwie są to dwie czekolady: czekolada nugat z orzechami nerkowca z polnymi kwiatami (stokrotki i chabry) oraz czekolada migdałowa z różami. Pierwsza z nich (kwiaty polne) bardzo ładnie pachnie, wygląda prześlicznie (zatopione są w niej bowiem drobinki polnych kwiatów), po umieszczeniu w ustach jest bardzo słodka, wręcz momentami mdła, maślano-orzechowa, ale ma bardzo przyjemną chropawą teksturę. Rozpuszcza się natychmiastowo zalewając totalną słodyczą. Ogólnie jest bardzo fajna ale chyba nie na takie upały. Za to jej różana koleżanka jest zupełnie inna. Ma bowiem przyjemny różany zapach który dostaje się do nozdrzy zaraz po odchyleniu złotka. Po umieszczeniu w ustach zalewa je delikatna słodycz, dominuje jednak róża (robi to w bardzo subtelny i delikatny sposób). Bardzo szybko rozpływa się w ustach, być może przez te upały. Ma dość tłustą i maślaną teksturę, jednakże o wiele bardziej delikatną niż czekolada z polnymi kwiatami. Ogólnie obydwie tabliczki są bardzo smaczne, ale tak jak wspomniałam raczej nie na takie upały jakie nas teraz nawiedziły.Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się skuszę na kwiatową czekoladę. 


 

niedziela, 3 lipca 2016

Tak bardzo zaczytana - Hubal

Dokładnie 24 godziny temu skończyłam czytać Hubala Jacka Komudy. Dzieło to wielkie, epickie, doskonałe. Autor przemierzył szlak bojowy majora Hubala nie tylko w terenie, ale także przeprowadził kwerendę dostępnych materiałów źródłowych. Następnie spisał to wszystko w sposób doskonały. Opowieść o postaci o której coś tam jest wspominane w szkole podczas lekcji historii czy obecnie szerzej przedstawiane czy to w mediach czy mniej lub bardziej naukowych publikacjach ubrał w fabułę, dodał dialogi i przygody jakie być może miały miejsce. Nie da się nie zauważyć wielkiej atencji i miłości jakimi autor darzy konie. Monumentalne i patetyczne zakończenie powieści wycisnęło niejedną łzę z mych oczu. I nie wiem czy nie zakochałam się bardziej w przepięknym Bohatyrze niż w majorze Hubalu. Reasumując, mogę polecić tę książkę nie tylko miłośnikom historii

sobota, 2 lipca 2016

A może kawałeczek czekoladki? - czekolada J.D. Goss Ekwador z nadzieniem mailinowym

Mamy lato w pełni i owoców zatrzęsienie. W związku z tym, w moim małym świecie, pojawiła się czekolada J.D. Gross Ekwador z nadzieniem malinowym. Czekolada ta posiada dość wysoką zawartość (70%) szlachetnego kakao odmiany Arriba, więc jest dobrze. Zdjęcie na opakowaniu pokazuje też, że kawałki malin są dość solidne. No nic. Odpakowałam kartonik, złotko i moim oczom ukazała się ciemna, pachnąca, podzielona na eleganckie, oznaczone znaczkiem producenta kwadraciki czekolada.

Przystąpiłam do konsumpcji. Poczułam bardzo przyjemny, gorzkawy posmak kakao przepleciony słodyczą malin. Kawałki malin nie są jakieś olbrzymie, w trakcie gryzienia wczepiają się w zęby z ogromną siłą (mam nadzieję, że mój dentysta tego nie przeczyta, bo jakby przeczytał to by mnie chyba związał nicią dentystyczną w ramach kary za masakrowanie przestrzeni między zębowych). Całość prezentuje się dość dobrze i wszystko do siebie pasuje.  Jak będę miała okazję to z pewnością wrócę do tej czekolady.