piątek, 13 maja 2016

Tak bardzo zaczytana - Oto krew moja

Ostatnio zupełnie przypadkowo (a może jednak nie do końca) w moje ręce wpadła powieść Marka Kędzierskiego pod tytułem Oto krew moja. Powiem szczerze, że tym razem z premedytacją oceniłam książkę po okładce jako wartą przeczytania. I w sumie nie pomyliłam się. Nietuzinkowi bohaterowie, wartka akcja właściwa dla powieści sensacyjnych, ostre aczkolwiek wręcz rozczulające poczucie humoru. No ale przede wszystkim Andrzej Sznajder - główny bohater książki. Z pozoru niedająca się lubić chodząca wredota o cynicznym sposobie bycia, wielkiej sile i wytrzymałości, szczerości i umiejętnościach nabytych w firmie w której dane mu było pracować przed laty. I nie, Andrzej nie zajął się jakimiś popierdółkami. Zajął się czymś, czym powinien. Czymś gdzie można wykorzystać a wręcz rozwinąć nabyte uprzednio umiejętności. Powiem szczerze, że dawno mi się to nie zdarzyło, ale tym razem uznałam, że z tym bohaterem mogłabym się zakumplować. I nie ważne, że autor spieprzył zakończenie powieści koncertowo. Ważne, że jest w niej Andrzej Sznajder.

2 komentarze:

  1. Lubię czytać o takich charakterystycznych postaciach. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. ach, nie lubię powieści ze spieprzonym zakończeniem :<

    OdpowiedzUsuń