piątek, 20 maja 2016

Tak bardzo zaczytana - Kamienna noc

Ostatnimi czasy wpadła mi w ręce najnowsza książka Gai Grzegorzewskiej czyli Kamienna noc. Pierwsze zetknięcie z kryminałami autorstwa Gai miałam niemalże dekadę temu, kiedy to przeczytałam Noc z czwartku na niedzielę. I powiem szczerze, że książka ta w tamtych czasach mnie zachwyciła: bo Kraków, bo ciekawi i dość skomplikowani bohaterowie, bo szalone imprezy, bo trasy po których depczę niemalże codziennie. Potem była Orchidea, którą Gaja napisała wspólnie z Marcinem Świetlickim i Irkiem Grinem. Też mi się dobrze czytało. Innych książek autorki albo nie pamiętam albo nie czytałam. Aż wreszcie Kamienna noc. Początkowo czytało mi się bardzo dobrze, przyjemnie, aczkolwiek z dreszczykiem jak to na dobry kryminał przystało. Jednakże im dalej w książkę tym gorzej. Ze stronicy na stronicę wylewało się na mnie coraz to gorsze plugastwo: kazirodztwo z wyboru, pedofilia, okrutne morderstwa, wyrafinowana i wręcz wulgarnie przedstawiona przemoc, kradzieże tożsamości, zemsta, wendetta, itp. Gdzieś w internecie przeczytałam, że jednym ze smutniejszych wątków  w książce jest wątek związany z ananasem. Racja. To był bardzo smutny motyw. Po przeczytaniu książki miałam taki niesmak że za przeproszeniem miałam ochotę zwymiotować nie tylko to co spożyłam, ale wszystko co mam wewnątrz. Łącznie z tym co przeczytałam. Ale jak to ktoś mądrze napisał: co się zobaczyło już się nie odzobaczy. Reasumując, z uwagi na nagromadzenie okropieństw, książka nie podbiła mojego serca. 

4 komentarze:

  1. Oj to chyba zdecydowanie nie dla mnie

    OdpowiedzUsuń
  2. No nie, książka nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że nie tylko ja mam wobec tej książki negatywne odczucia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O rany.... watek z ananasem musiał być naprawdę mega smutny :P Dziwna książka :D

    OdpowiedzUsuń