czwartek, 26 maja 2016

Tak bardzo zaczytana - Dreszcz

Ostatnio postanowiłam, że wrócę do czytania czegoś, co kiedyś tak lubiłam, a mianowicie do nurtu fantastyki, sf, grozy, horroru itp. Toteż jak w moje ręce wpadł Dreszcz Jakuba Ćwieka, byłam ciekawa jak to będzie. I nie rozczarowałam się. Zaśmiewałam się do łez oraz czytałam książkę z wypiekami na twarzy. Było głośno, rockowo, z pazurem, osiedlowo, śmieszno i straszno, czyli tak jak być powinno. No i ciekawi bohaterowie, a przede wszystkim bohater główny - Rysiek Zwierzchowski - podstarzały rockman o nadprzyrodzonych zdolnościach wypuszczania z palców wiązek elektryczności. Nawet jak to do tej pory mi się raczej nie zdarzało, wypisałam sobie kilka cytatów. A między innymi taki smaczek: "wystarczyło nie ubierać się jak pajac i nie wystawać na ulicy jak j....y obibok by wszystko było w porządku" - to akurat o mimach stojących na ulicach, którzy bądź co bądź ale niektórych doporowadzają do apopleksji tudzież serca palpitacji, czy też: "u siebie w domu każdy ma prawo denerwować gości, jak mu się tylko podoba" - niech żyje polska gościnność. Zakończenie książki także bardzo mi się spodobało, gdyż było rozpędzone niczym kolejka górska. I nawet wszechobecne wulgaryzmy i śląska gwara była tu przeurocza.

1 komentarz: