czwartek, 11 lutego 2016

Tak bardzo zaczytana - Egzamin z oddychania

Moja biblioteka to miejsce magiczne. Dziwnym trafem wpadają mi w ręce książki za którymi albo chodziłam od dawna, albo same do mnie wołają: weź mnie do domu. Tym razem, była to książka Jana Jakuba Kolskiego pt. "Egzamin z  oddychania". Miałam na nią ochotę już od momentu kiedy się ukazała. A było to jakieś cztery lata temu. Pamiętam, że nawet przeglądałam ją w księgarni parokrotnie i odkładałam na półkę. widocznie to jeszcze nie był ten czas. Ten czas widocznie nadszedł teraz. Książka wzbudza skrajne emocje. Są ludzie którzy ją uwielbiają oraz ci którzy jej nienawidzą. Mnie ta książka urzekła swoją prostotą przeplecioną z górnolotnością. Nie brak tu sacrum i profanum. Wzniosłości i wulgarności. Jest to książka o miłości absolutnej. Takiej, która teoretycznie się nie zdarza, albo się zdarza raz na milion przypadków. Młoda kobieta, Muszelka, jako dwunastolatka upatrzyła sobie mężczyznę z którym już wtedy postanowiła spędzić życie. I dopięła swego. Po wielu latach się z nim związała. Ich związek był niesamowity. Pełen przygód, zdarzeń, skrajnych emocji. Coś takiego się raczej nie zdarza, a jak się zdarza to bardzo rzadko i jest nieakceptowane. Kolejnym powodem z jakiego spodobała mi się ta książka, jest wspaniałe ukazanie związku życia ze śmiercią, tematyki żydowskiej, odkupienia win czy wreszcie istnienia odcieni szarości pomiędzy czernią i bielą. Książkę polecam z całego serca, ale tak jak napisałam, musi być na nią odpowiedni czas.

3 komentarze:

  1. Trochę nie moja tematyka. :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba się już z nią gdzieś spotkałam w blogosferze....jestem już w takim wieku, że właśnie takie książki, mocne pod względem emocjonalnym i pobudzające do refleksji mnie pociągają....
    Poszukam....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo w pewnym wieku już się widzi coś więcej w tego typu książkach ;) A mnie się coraz częściej zdarzają refleksje nad książkami co jakieś 2 lata temu było mniej intensywne.

      Usuń