sobota, 2 stycznia 2016

Tak bardzo zaczytana - Spowiedź selekcjonera

Długo biłam się z myślami czy i co napisać o książce pt. Spowiedź selekcjonera, którą zakupiłam i przeczytałam po raz pierwszy jakieś 1,5 roku temu pod wpływem notki na jednym z moich ulubionych blogów.  Wczoraj postanowiłam sobie zrobić małą powtórkę lektury. Biorąc pod uwagę, że mieliśmy akurat Nowy Rok, więc dość dobrze wpasowała się w panujący wokół poimprezowy klimat. Spowiedź selekcjonera jest biografią Marcina Twardowskiego, który pracował przed laty w jednym z najbardziej znanych klubów w Warszawie jako selekcjoner.  Człowiek od którego zależy czy wejdzie się czy nie na imprezę. W książce co prawda zmienione są nazwy oraz personalia osób zaangażowanych ale "przy byciu na bieżąco"  można się domyśleć o jakie miejsce i o jakie znane osobistości chodzi. Książka ta jest szczera aż do bólu. Brutalnie pokazuje rzeczywistość, która dla wielu wydaje się super przyjemna, no bo przecież skoro ktoś ma tyle pieniędzy i tyle imprezuje, a dodatku pracuje w miejscu w którym ma kontakt z tyloma ważnymi (znanymi, ciekawymi, z którymi należy się liczyć, itp.) osobami to ma przecież super i nie powinien narzekać. Tak niestety jednak nie jest. Na początkowych kartach, dowiadujemy się, jak to się wszystko zaczęło, jak główny bohater pracował za granicą, parokrotnie wracał do Polski, aby w końcu osiąść tu na stałe i rozpocząć  bardzo szybkie, szalone i destrukcyjne życie pełne często niebezpiecznych i ryzykownych przygód. Książka jest  mocna i szokująca. Ale zakończenie daje do myślenia. Zmusza do zastanowienia się nad sobą. Książkę tę powinno się przeczytać nie tylko po to, aby zobaczyć jak wygląda nocne życie w stolicy, ale przede wszystkim jako przestrogę. Przestrogę przed tym, co może stać się z człowiekiem dzięki szybkim pieniądzom, alkoholowi i narkotykom

5 komentarzy:

  1. Hmm rzadko sięgam po takie lektury, ale jestem pewna, że każdy powinien się zapoznać ku przestrodze z taką tematyką. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. mrozi trochę krew, więc pewnie nie dałabym radę ją przeczytać :) Ale wiedzieć warto, wygoogluje sobie jak wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, z pewnością dałabyś radę :)

      Usuń
    2. nie znasz moich możliwości mdlenia od samego wspominania tematu: narkotyki. Za wrażliwa jestem :)

      Usuń
    3. Z czasem Ci pewnie przejdzie.

      Usuń