czwartek, 3 grudnia 2015

Ars moriendi

Ars moriendi - temat poruszany na początku I klasy liceum. Dla mnie jeden z ciekawszych, ale wtedy potraktowany zwyczajnie, jako ciekawy temat, bez zagłębiania się w szczegóły, drugie dno czy przemyślenia. Dopiero po czasie, pod wpływem wielu wydarzeń docierają do człowieka pewne rzeczy. I nie chodzi tu o śmierć kogoś bliskiego - z rodziny. Chodzi o liczne śmierci ludzi spoza kręgu rodziny, często zupełnie obcych - ale czy na pewno... wykładowców, znajomych ze szkoły, nielubianych nauczycieli, ludzi z tzw. szklanego ekranu, czy też pewnych wydarzeń, które dają poczucie, że coś  się wydarza po raz ostatni. 11 września 2001 roku, była szkolna dyskoteka, o tym co się stało dowiedziałam się dopiero jak wróciłam ze szkoły. Miałam głupawe wrażenie, że to była ostatnia impreza w moim życiu. W 2004 - w okresie matur zginął Waldemar Milewicz - dziennikarz goszczący prawie codziennie na szklanym ekranie. I też jakoś tak dziwnie. Pamiętam  że napomknęłam coś na ten temat w pracy maturalnej, a że pisałam temat wolny to się dało. Potem zmarło kilku kolegów ze szkoły, w tragiczny, dziwny sposób - też przykro. Za kilka lat pewna nauczycielka, której początkowo nie lubiłam, ale im dalej to tym bardziej mi jej szkoda było, zwłaszcza, że teraz mogłabym z nią omówić naprawdę wiele tematów. Potem, za kilka lat (wtedy chyba wszyscy wpatrywali się w ekrany telewizorów z niedowierzaniem) - początkowo przy pierwszych informacjach podchodziłam do sprawy hardo i na chłodno, że  nic się nie stało, ale im później tym było gorzej, a jak pokazano listę i zobaczyłam nazwisko wykładowcy którego bardzo lubiłam, podziwiałam itp. Dostałam od Niego 3,5 z egzaminu (Chciałam ocenę poprawić, nie zgodził się. Pamiętam, że Mu powiedziałam, że to zła ocena, że jest mi przykro, że będzie wyglądało, źle w indeksie, że mi to popsuje średnią i że w ogóle to mi serce złamał. Wyszłam wściekła prawie ze łzami w oczach). Pamiętam do dziś, że te słowa nie były dla Niego miłe. A jak sobie uświadomiłam, że to co zrobiłam było złe - to było już za późno na wszystko, bo uświadomiłam to sobie jak zobaczyłam ową listę. Nic nie pomogło zapalenie znicza i czerwona róża. Ale nauczyło mnie to, że nie wolno się z nikim, nigdy pod żadnym pozorem rozstawać w kłótni czy złości. Bo za chwilę może być już za późno.

5 komentarzy:

  1. Faktycznie nie warto rozstawać się w kłótni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem więcej, nie warto zasypiać będąc pokłóconym z kimkolwiek.

      Usuń
  2. Zgadzam się z Tobą całkowicie! Ja szczerze w końcu w tym roku mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że ze wszystkimi się pogodziłam :) Jestem szczęśliwa z Tego powodu bo w tym roku pogodziłam się z eks przyjaciółką, która bardzo mnie zraniła. Teraz czuję, że żyję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się z tego cieszę, miło czytać takie informacje :)

      Usuń
  3. Ech, niby to wszystko wiem, ale ze stosowaniem w życiu różnie bywa...

    OdpowiedzUsuń