sobota, 19 grudnia 2015

A może kawałeczek czekoladki? - Cachet z karmelem i solą morską

Podczas dzisiejszych szybkich zakupów nie mogło się obyć bez odwiedzenia półki z czekoladami. Stałam tam dłuższą chwilę nie mogąc się na nic zdecydować, aż w końcu do koszyka wpadła belgijska czekolada Cachet z karmelem i solą morską. Po odpakowaniu moim oczom ukazała się przepiękna, delikatna cieniutka tabliczka czekolady. Zapachowo była nieszczególna - ot, zwykła czekolada mleczna. Ale za to po skosztowaniu było już zupełnie inaczej. Niemalże od razu moje usta wypełniła cudowna słodycz, która szybko została spacyfikowana przez ostry, słony smak. Po połknięciu czekolady, w ustach pozostał mi wspaniały karmelowo-słony posmak. Cudowny, wspaniały, taki jak być powinien. I nikt mi już nie powie, że karmel nie współgra z solą

karmel z solą

6 komentarzy:

  1. Karmelowo-słony? Kojarzy mi się z masłem orzechowym...

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że nie pokazałaś jak wygląda w środku, a musi być wspaniała. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdjęcie by nie oddało tej feerii doznań ;)

      Usuń
  3. Z Cachet nigdy nie jadłam mlecznej wersji. Pewnie kiedyś to zmienię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiedziałam, że będzie smaczna. :) Jeszcze trochę minie, nim ją otworzę, ale teraz przynajmniej jestem pewna, że to był udany zakup.

    OdpowiedzUsuń