środa, 18 listopada 2015

Za ten suchar dam ci puchar - Bieszczadzkie suchary San

Co prawda mam jeszcze zachomikowane suchary specjalne SU-1 ale jakaż była radość jak podczas popołudniowych zakupów wpadły mi w ręce Bieszczadzkie Suchary San. Tym bardziej się ucieszyłam, bo dawno ich nie spotkałam w żadnym sklepie (przezornie kupiłam kilka paczek, bo nie wiadomo kiedy się przydadzą tudzież najdzie mnie ochota na nie). Suchary bieszczadzkie w odróżnieniu od sucharów specjalnych są dużo bardziej miękkie i wyraziste w smaku (mają dużo więcej kminku, który uwielbiam). Tak czy tak, są bardzo smaczne i o wiele lepsze niż wszelakie przesolone lajkoniki, sunbites i tym podobne. Jeszcze kilka lat temu, pasjami zajadałam wyżej wskazane krakersy ociekające tłuszczem i świecące od soli, a suchary bieszczadzkie stanowiły obiekt najwyższej pogardy - jednak z wiekiem smak się człowiekowi bardzo zmienia. Myślę, że na plus, gdyż po sucharach bieszczadzkich mam bardzo miły posmak w ustach i nie mam ochoty biec na oślep do najbliższego wodopoju, żeby zabić wkurzające pieczenie w ustach.

bieszczadzkie suchary
   

6 komentarzy:

  1. Lubię takie sucharki, fajna sprawa. :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy ich nie jadłem. Mimo słabej jakości zdjęcia wyglądają apetycznie :-P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz... najważniejsze jest niewidoczne dla oczu ;)

      Usuń
    2. pięknie <3 nie można odsłaniać wszystkich kart na początku! :D Co do sucharków... O matko co ty masz wtyki u mnie w rodzinie! Ostatnio moi rodzice jedzą je codziennie! Hahaha aż mi gały wyszły na wierzch jak zobaczyłam ten produkt u Ciebie na blogu! Dziękuję <3

      Usuń
    3. Nie ma za co :) Uwielbiam te sucharki, a jak będzie Dzień Darmowej Dostawy to muszę poszukać czy jakiś sklep ze szpejem nie ma w swojej ofercie tych SU-1 które opisywałam we wcześniejszej sucharowej notce :)

      Usuń
    4. koniecznie i mi daj cynka! :)

      Usuń