wtorek, 17 listopada 2015

W poszukiwaniu carbonary idealnej

Jak zapewne wiecie, oprócz dobrej literatury, pięknych zapachów czy gotowania, lubię czasem zjeść na mieście. Tym razem padło na jedno z nowszych miejsc na kulinarnej mapie Krakowa. Mało tego, odwiedziłam restaurację Włoska jaka się mieści pod (aktualnie) najbardziej prestiżowym adresie w mieście, czyli w apartamentowcu Angel Wawel (jako że część mieszkań jest urządzane i nie ma firan, patrząc w górę udało mi się zajrzeć do tych co zlokalizowane na piętrach -dość sympatyczne, nowoczesne wnętrza, ale nie chciałabym tam zamieszkać). Włoska jest niedużą restauracją urządzoną w minimalistycznym stylu w czarno białej kolorystyce. Bardzo podoba mi się industrialno - loftowe wnętrze z instalacjami prowadzonymi na zewnątrz. Jednym wielkim minusem jest natomiast całkowite przeszklenie dwóch ścian z których jedna wychodzi na ruchliwą ul. Dietla, a druga na przepiękny Kościół Garnizonowy pod wezwaniem św. Agnieszki (to akurat nawet dobrze, ponieważ można sobie uświadomić ile to grzechów  można popełnić podczas wizyty w restauracji). Na pewno nie jest to miejsce na spotkania biznesowe, schadzki czy spotkania z popularniej warszawskiej restauracji u pana o nazwisku przepięknego ptaka rodem (z uwagi na owe przeszklenia i instalacje). Miejsce jest fajne na wpadnięcie na szybki obiad, deser czy przekąskę samemu bądź z przyjaciółmi czy rodziną. Jeżeli chodzi o jedzenie, to miałam okazję spróbować Linguine carbonara z dojrzewającym policzkiem wieprzowym. Danie było dość smaczne, dobrze przyprawione, choć porcyjka była malutka, a policzka wieprzowego jak na lekarstwo. Czekanie na to danie umilała mi maleńka przekąska złożona z oliwy do moczenia, dwóch maleńkich bułeczek, kromeczki chleba, dwóch paluszków grissini i kawałeczka bułeczki zapieczonej z pomidorem (super pomysł, zwłaszcza że lubię ciapać się kawałkami chleba w oliwie z pieprzem i solą). Obsługa jest bardzo miła, sympatyczna i cały czas troszczy się o klienta. Całościowo wizytę oceniam dość dobrze, jednakże tak jak wspominałam, przeszkadzał mi brak przytulności spowodowany wielkimi przeszkleniami. 

Włoska Angel Wawel

3 komentarze:

  1. Zazdroszczę Ci spróbowana tego makaronu... marzę o nim odkąd widziałam go w jednym odcinku z ugotowanych <3 Też muszę kiedyś go spróbować :) Pod wezwaniem Agnieszki!? Ha ja mam tak na imię, nie żebym się chwaliła czy coś :D Ale z przyjemnością z Tobą bym się tak powłóczyła w poszukiwaniu nowych smaków i miejsc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jak tylko zechcesz przyjechać do mojego miasta, to daj znać :)

      Usuń