wtorek, 10 listopada 2015

Tak bardzo zaczytana - Jesteś cudem



Podczas każdej wizyty w jakiejkolwiek księgarni, z półek z bestsellerami od jakiegoś czasu złowrogo łypały na mnie książki autorstwa Reginy Brett. Balsamy dla duszy we wściekle kolorowych okładkach  o durnowatych tytułach w stylu Bóg nigdy nie mruga czy Jesteś cudem, które trafiło w moje ręce.  Od razu wyjaśnię, że nie zakupiłam tej książki (w życiu nie wydałabym złotówki na coś takiego).  Jesteś cudem jest zbiorem 50 felietonów, które zdaniem autorki, czytelników czy osób pracujących dla portali internetowych, są balsamem dla duszy, pomocą dla wypalonych, przybitych czy też nadzieją na to, że po każdej burzy wychodzi słońce. Być może w realiach amerykańskich pewne rzeczy zadziałają, bo na innym poziomie jest tam służba zdrowia, inaczej wygląda opieka społeczna czy inaczej podchodzi się do ludzi czy do  pracy. Większość felietonów to tandetne wyciskacze łez, które za zadanie mają nas rzucić na glebę niczym Szawła podążającego do Damaszku. No, jest może kilka wartościowych i merytorycznych, które nas czegoś nauczą. Jest to felieton o punktualności („Przychodź wcześniej”), przygotowywaniu się na niespodziewane wydarzenia typu wielka awaria elektrowni (co prawda tytuł jest durny „Rozbłyśnij swoim światłem, choćby otaczały cię ciemności”, ale być może ktoś się stuknie w głowę  i na chwilę odpępowi od komputera, iphona, ipada czy też przestanie się wymądrzać, że nie zamierza nosić ze sobą gotówki skoro wszędzie można płacić kartą, czy też będzie miał jakieś zapasy wody czy żywności o długich terminach ważności). Felieton o plotkarstwie też jest dość dobry, ale od momentu stworzenia, świat karmi się plotką. Reasumując, w teorii wszystko wydaje się do zrobienia, ale jak przychodzi co do czego to tak nie działa. Na przykład w książce wychwala się parkingowego co sobie śpiewa bo na parkingu podziemnym jest fajna akustyka, panią sprzątającą, która sobie śpiewa podczas pracy czy też zagaduje do klientów (w Polsce taka osoba by zaraz została zwolniona albo solidnie zrugana przez pracodawcę. Sama bym nie chciała żeby u mnie pracował ktoś kto w taki sposób zaczepia klientów).  Ponadto, nie da się kochać wszystkich bo jak pokochać nagabującego o pieniądze czy kupienie czegoś żebraka, który po usłyszeniu odmowy nie dość że obrzuci wiązanką słów niecenzuralnych to jeszcze pożyczy nam wszystkiego najgorszego. Nie bez znaczenia dla sukcesu pozostaje fakt, że autorka miała dość ciężko w życiu. Takie historie bardzo dobrze się sprzedają. Popatrzmy na to, kto zdobywa największą popularność w różnych pseudo talent show. Nie osoba która jest mega zdolna. W większości przypadków jest to osoba o trudnej i burzliwej historii czy sytuacji  życiowej. Książka wylatuje z hukiem z mojej biblioteczki. 

Jestes cudem Regina Brett

5 komentarzy:

  1. Słyszałam dużo dobrego o tej książce, muszę kiedyś przeczytać. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się totalnie nie spodobała, podobnie jak większość książek ze złotymi poradami. Być może gdyby to było napisane przez osobę, która zna nasze realia, podeszłabym do tego inaczej. A tak to mówię NIE tego typu książkom.

      Usuń
  2. Ooo, niedobrze, bo czeka u mnie na półce. Twoja recenzja trochę jej przedłużyła czas na ławce rezerwowych...

    OdpowiedzUsuń
  3. Być może Tobie się spodoba bowiem ludzie zachwyceni tą książką są w miażdżącej przewadze. Na blogach aż kipi od zachwytu nad książkami tej autorki. Co do negatywnej wypowiedzi, to takową znalazłam kiedyś na fan page albo na instagramie Olfaktorii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuję się pozytywnie nastroić przed czytaniem w takim razie i zobaczymy ;)

      Usuń