piątek, 6 listopada 2015

Gdy Ci smutno, gdy Ci źle, Sucharem Specjalnym posil się

Suchary specjalne SU-1 chodziły za mną od dłuższego czasu. Pewnego pięknego dnia wpadłam na szaleńczy pomysł zakupienia ich. Ponieważ wartość transportu znacznie przewyższała wartość samych sucharów, to do koszyka wpadło jeszcze kilka różności (wtajemniczeni wiedzą, że to się nazywa wspólne zakupy). Przesyłka z różnościami dotarła niezwykle szybko. Z wypiekami na twarzy przystąpiłam do jej otwierania. I nie ważne że było tam jeszcze wiele innych fajnych rzeczy. Ważne, że były suchary specjalne produkowane przez Zakład Przemysłu Cukierniczego "Piast". Od razu skonsumowałam jedną paczuszkę (dla niewtajemniczonych: przypadają na nią dwa suchary). Cóż mogę o nich napisać. Są dosyć duże i niesamowicie twarde. Ponoć można nimi gwoździe przybijać, rzucać, podobno da się nimi nawet kroić (żeby było jasne: ja nie próbowałam, albowiem nie lubię bawić się jedzeniem w taki sposób).  W smaku suchary są cudowne i delikatne. Nie za słodkie, nie za słone. Z kminkową nutą. Z internetów oraz opowieści wszelakich wiem, że dobre są z gulaszem, serem, dżemem, moczone w kawie czy herbacie. Ja jednak postanowiłam jeść je normalnie. Na sucho. Bez przegryzki i bez przepitki. Z racji tego, że są dość twarde, nie było to takie proste. Jednakże odczuwałam perwersyjną przyjemność międląc suchara w ustach. Mało tego, działało to na mnie uspokajająco. Także jakby ktoś nie wiedział co może mi  kupić w prezencie, to już wie. Oprócz książek oraz czekolady fair trade, bardzo ucieszą mnie suchary specjalne. 

suchary specjalne su 1


9 komentarzy:

  1. Działało uspokajająco? Nieźle. Chyba się na nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię sucharki to bym chętnie spróbowała. :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Opisywane w tak subtelny sposób sucharki są podstawą diety żołnierza w polu, i zapewniam Was drogie czytelniczki i autorko, jedzenie ich nie ma nic wspólnego z tym co "Twarda - wielka - dłoń" pisze na ich temat, ale to są odczucia związane z egzotyką i tajemniczością tego produktu. Spróbujcie je jeść przez miesiąc, mając tylko je do dyspozycji ;-). No i już wiecie dlaczego żołnierz powinien mieć zdrowe zęby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za rzeczowy i wyczerpujący komentarz. Zgadzam się, że jest to dla mnie produkt dość egzotyczny, nie mam do czynienia z nim na co dzień i stąd takie odczucia. A czy jedzenie tylko sucharów, czy maślanki czy czegokolwiek przez miesiąc może być ciężkie do wytrzymania. A z mocnymi zdrowymi zębami to się zgadzam ;)

      Usuń
  4. Nigdy takich nie jadłam, ale jak działają uspokajająco to by mi się przydały, bo listopad się ciągnie i ciągnie...;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Odpowiedzi
    1. pozdrów tatę ode mnie :D

      Usuń
    2. Wyobraź sobie, że potrafi kupić całe opakowanie zbiorcze (ilość hurtowa), bo stacjonarnie nie można takich nigdzie dostać :D
      Mnie pewnie też by smakowały, ale boję się, że stracę plomby podczas ich jedzenia xD

      Usuń
    3. Jestem sobie w stanie to wyobrazić, sama kiedyś zamówiłam kilka paczuszek SU przy okazji zamawiania paru innych rzeczy. No to może by tak zorganizować wspólne zakupy sucharowe ;)?

      Usuń