niedziela, 9 sierpnia 2015

Z miłości do tradycji - Hořické trubičky

Dziś kolejna słodka pamiątka z Pragi trafiła do mojego brzuszka. A padło na Hořické trubičky czyli na tradycyjny, regionalny przysmak czeski, który posiada oznaczenie Unii Europejskiej i może być produkowany tylko w mieście Hořice v Podkrkonoší. Hořické trubičky to nic innego jak rurki wykonane z cienkich wafli, które zostały sklejone przy pomocy miodu pszczelego oraz roztopionego masła. Rurki te są wypełnione kremem. Ja miałam przyjemność spałaszować te z kakaowym w polewie czekoladowej. Rurki są przepyszne i jak tylko będę miała okazję z pewnością je zakupię. Być może skuszę się na inne warianty smakowe. 

Horicke trubicky

9 komentarzy:

  1. Ja mam taką prośbę abyś dawała też zdjęcia samych produktów, bez opakowania, co Ty na to? Brzmi smacznie. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że to jest dobry pomysł? Tylko że chciałabym je jakoś fajnie pokazywać - np. na jakimś fikuśnym talerzyku, a nie takie odwinięte z papierka ;)

      Usuń
    2. odwinięte z papierka byłoby też dobrze, zresztą jak chcesz :) Naprawdę bardzo ciekawe te słodkości :D

      Usuń
    3. Oj tam, wystarczy zwykły talerzyk, oby wyraźnie było widać bohatera notki :)

      Usuń
  2. Nasi sąsiedzi z tamtego kierunku mają sporo pysznych słodyczy. My też kiedyś mieliśmy, ale u nas przeważająca większość to już nie to samo, co było w latach 90.
    Pamiętasz może mieszankę wedlowską z początku lat 90.? @_@

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie że pamiętam, była bardzo fajna, ale najmniej lubiłam Pierrota :) A z przekąsek był takie fajne chrupki sombreros, nut snacks itp.

      Usuń
    2. Taaaaak! Fajne rzeczy wymieniłaś :D
      Chio za czasów mini wersji mnie, miało smak obłędny! Smaczne Sombreros przypomniały mi z kolei inne chrupki - Tegesy :D - pamiętasz je? No i Snacki ze StarFoods - były apetycznie wysycone przyprawą/aromatem, były takie... em... ciężkie i sprawiały wrażenie wilgotnych (ale chrupały). Te dzisiejsze mają jakąś dziwną strukturę oO Najrzadziej kupowałam orzechowe, ale nie było chyba smaku, którego bym nie lubiła.

      Usuń
    3. Jejku, jakże bym mogła nie pamiętać Tegesów, kupowało się w sklepiku osiedlowym. Star foods miał wszystko świetne, ale coś mi się przypomina, że nie lubiłam za bardzo serowych bo mi śmierdziały.
      Jescze były takie gumy shock,co były kwaśne a jak się rozgryzło to był taki słodki syropek w nich.

      Usuń
  3. chętnie bym spróbowała :)

    OdpowiedzUsuń