środa, 5 sierpnia 2015

A może kawałeczek czekoladki? - Ferrero Rocher

Na początku było Raffaello - małe, białe kuleczki obsypane kokosem. Jednakże po pewnym czasie zaczęły się pojawiać te brązowe i te czarne. Dziś na warsztat (a raczej na język) wzięłam tę brązową w złotym opakowaniu, czyli Ferrero Rocher. Po odwinięciu złotka, naszym oczom ukazuje się kuleczka z mlecznej czekolady na której niczym ćwieki, dumnie  prezentują się małe, aczkolwiek o nieregularnych kształtach kawałki orzechów. Po pierwszym kęsie, nasze usta wypełnia przyjemny smak mlecznej czekolady z orzechami i kruchego wafelka. Im bliżej środka tym więcej delikatnego kremu czekoladowego, aż w końcu trafiamy na orzeszka laskowego zatopionego, który w nim sobie siedzi niczym pączek w maśle.


5 komentarzy:

  1. uwiebiam wszystkie czekoladowe kuleczki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dawno nie jadłam, ciekawe jakby mi teraz zasmakowała ta pralinka. :-) Jednak rafaello chyba nic nie pobije. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. niestety uwielbiam i rafaello i ferrero rocher. Niestety

    OdpowiedzUsuń
  4. Rafaello już nie znoszę. Za dużo ich zjadłam na raz, więc efektu można się było domyślić... Kokos uwielbiam nadal. Ferrero Rocher jak i Rodnoir jest o niebo lepsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rondnoir też bardzo lubię, nie wiem czy nie najbardziej z całej trójki.

      Usuń