środa, 22 lipca 2015

Tak bardzo zaczytana - Wnuczka do orzechów

Odkąd poznałam Jeżycjadę, a było to bodajże w 7 albo w  8 klasie szkoły podstawowej (w podręczniku do języka polskiego znajdowały sieę fragmenty Kwiatu kalafiora), postanowiłam zapoznać się ze wszystkimi książkami z tej serii. I tak szczerze powiedziawszy, wszystko co dobre, skończyło się na Tygrysie i Roży. Wszystkie kolejne części o rodzinie Borejków i ich przyjaciołach to równia pochyła. Tak jest też z Wnuczką do orzechów, która jest jałowa, nijaka, przesłodzona i przeidealizowana. Sytuacje uczuciowe opisane w książce są jakieś takie różowe i kiczowate. Być może już wyrosłam z Jeżycjady. Zdecydowanie nie polecam ani wieloletnim czytelnikom tej serii, a tym bardziej nowym - po co mają się zrażać.

1 komentarz: