czwartek, 30 lipca 2015

A co tu tak pachnie? - Pret a Porter

Jak wiecie, najbardziej lubię zapachy dymne, kadzidlane oraz ciepłe ambrowo-ouodwe. Jednakże w lecie stawiam na świeżość. Tym razem postanowiłam odbyć sentymentalną podróż zapachową do lat minionych i w tym celu zakupiłam wodę toaletową Pret a Porter marki Coty. Były to jedne z pierwszych perfum jakich używałam. Pret a Porter są bardzo przyjemnym świeżakiem, który zawiera w sobie nuty pomarańczy, fiołka, różowego grejpfruta, tamaryndowca, róży, frezji, magnolii, pieprzu, gałki muszkatołowej, kardamonu, mchu oraz drzewa sandałowego. Praktycznie poza magnolią, wszystkie składowe są bliskie mojemu sercu, a raczej nosowi. Zapach rozwija się powoli i  bardzo ładnie i jest dość trwały. Z pewnością mogę stwierdzić, że jest jednym z moich świeżakowych ulubieńców zaraz po CK One.

Pret a Porter



środa, 29 lipca 2015

A może kawałeczek czekoladki? - Czekolada Studentska mleczna z wiśniami i orzechami arachidowymi

Podczas minionej wycieczki do Pragi nie obyło się bez tak zwanego czasu wolnego przeznaczonego na zrobienie zakupów spożywczych, który został wykorzystany w 100 % przez wszystkich uczestników. W moim koszu zakupowym znalazło się co nieco batoników, kofola, czeskie piwo oraz czekolada studentska mleczna z wiśniami i orzechami arachidowymi. Co prawda w Polsce można zakupić wszystkie (w tym limitowanki) wersje smakowe tej czekolady, ale liczy się to, że kupiłam ją w kraju pochodzenia. Czekolada jest smaczna, słodka (ale nie mdła), ma w sobie bardzo dużo galaretek wiśniowych oraz dość duże kawałki orzeszków arachidowych. Ma wszystko na swoim miejscu jak to się zwykle mawia o czymś co naprawdę człowiekowi przypasuje.
 
 

studentska z wiśniami

środa, 22 lipca 2015

Tak bardzo zaczytana - Wnuczka do orzechów

Odkąd poznałam Jeżycjadę, a było to bodajże w 7 albo w  8 klasie szkoły podstawowej (w podręczniku do języka polskiego znajdowały sieę fragmenty Kwiatu kalafiora), postanowiłam zapoznać się ze wszystkimi książkami z tej serii. I tak szczerze powiedziawszy, wszystko co dobre, skończyło się na Tygrysie i Roży. Wszystkie kolejne części o rodzinie Borejków i ich przyjaciołach to równia pochyła. Tak jest też z Wnuczką do orzechów, która jest jałowa, nijaka, przesłodzona i przeidealizowana. Sytuacje uczuciowe opisane w książce są jakieś takie różowe i kiczowate. Być może już wyrosłam z Jeżycjady. Zdecydowanie nie polecam ani wieloletnim czytelnikom tej serii, a tym bardziej nowym - po co mają się zrażać.

niedziela, 19 lipca 2015

Tak bardzo zaczytana - Mój Michael

Niedawno skończyłam książkę Amosa Oza  zatytułowaną Mój Michael. Krytycy literaccy określają tę powieść jako "izrelska Pani Bovary". Być może coś w tym jest, albowiem w książce tej mamy do czynienia z historią Chany - kobiety, która ma wspaniałego męża (naukowca), dobre dziecko, ale czegoś jej brakuje i nie czuje się ani spełniona ani szczęśliwa. Przez to zaczyna uciekać w choroby. Czytanie o dramatach egzystencjalnych głównej bohaterki nie należy do największych przyjemności, za to piękne opisy Izraela, pełne ciepła opisy miłości do ludzi czy zwierząt wynagradzają cierpienie spowodowane narzekaniami Chany.
 

poniedziałek, 13 lipca 2015

A co tu tak pachnie? - Kilimanjaro Stars Yankee Candle

Dziś zrobiło się nieco chłodniej, więc postanowiłam coś w końcu odpalić. Tym razem trafiło na Kilimanjaro Stars Yankee Candle, czyli nowość z kolekcji Q3 2015. Zgodnie z obietnicą producenta, powinnismy tu wyczuć nuty górskiego powietrza, paczuli oraz mięty. Na sucho zapach przypomina mi ostre, męskie perfumy z czasów początków wolności gospodarczej. Zapach bądź co bądź jest piękny. Po podgrzaniu pachnie jeszcze bardziej świeżo i intensywnie. Męsko, drapieżnie, odważnie. Tak jak rekin biznesu wchodzący na młody, wolny rynek. Kilimanjaro Stars trafia na listę ulubieńców.

kilimanjaro stars
 

czwartek, 9 lipca 2015

Tak bardzo zaczytana - Spotkania raz jeszcze

Podczas 25. Festiwalu Kultury Żydowskiej miało miejsce wiele bardzo ciekawych wydarzeń. Obiecuje sobie, że kiedyś wezmę urlop, aby móc brać udział w ich większej ilości. Być może to nastąpi w przyszłym roku. W trakcie tegorocznego FKŻ ostrzyłam sobie pazurki na warsztaty kulinarne (które notabene były bardzo sympatyczne - robiliśmy smaczne dania, a co ważniejsze spotkałam znajomych) w JCC. Ale przede wszystkim nie mogłam się doczekać na spotkanie z prof. Szewachem Weissem z okazji promocji Jego najnowszej książki pt. "Spotkania raz jeszcze". Profesor jest przemiłym, przeuroczym i bardzo mądrym człowiekiem. Potrafi przepięknie mówić o ludziach i o życiu. Mogłabym go słuchać godzinami. Wracając do książki, stanowi ona zbiorek cyklu rozmów wyemitowanych na antenie TVP Kultura z ważnymi ludźmi ze sceny politycznej jak i kulturalnej, którzy zrobili wiele dobrego dla relacji polsko - izraelskich (znajdujemy tu rozmowę m. in. z Lechem Wałęsą, śp. Władysławem Bartoszewskim, rabinem Michaelem Schudrichem czy Zygmuntem Rolatem, a także ze znajomymi z Borysławia). Książka jest skarbnicą mądrości życiowej i dobroci. Na jej kartach zapisany jest ogrom informacji  dzięki którym możemy lepiej zrozumieć historię oraz kulturę Żydów. Bardzo, bardzo polecam tę książkę. Żałuję, że nie zrobiłam sobie zdjęcia z Panem Profesorem, ale na pewno będzie okazja ku temu. 

Szewach Weiss

środa, 1 lipca 2015

Projekt denko - czerwiec 2015

Nie wiem jak Wam, ale mnie czerwiec przeleciał z prędkością światła. Obfitował w wiele wydarzeń, tych miłych jak i tych nieprzyjemnych. Ostatnio chodzę niewyspana i zmęczona, bo mam dość dużo zajęć pozazawodowych, w tym ukochany Festiwal Kultury Żydowskiej. Ale o tym może kiedyś napiszę osobną notkę. Teraz czas na prezentację czerwcowego denka. Nie było ono zbytnio obfite, sukcesu na tym polu nie odniosłam, gdyż kolorówka ciągle mi zalega i jak na złość ani grama jej nie ubywa, a przecież nie dokupuję nic nowego.

A oto moje pustaczki:

1. Tonik do cery wrażliwej Phyto Aktiv Ziaja - kupiony z ciekawości wraz z mleczkiem do demakijażu, dość dobry produkt jak na Ziaję przystało.

2. Odżywczy krem do rąk Bio Culture Yves Rocher - dostałam w prezencie przy jakichś zakupach. Bez rewelacji, bardzo wodnisty i nijaki.

3. Beaute Des Mains balsam ochronny na zimę z masłem karite Yves Rocher - także krem do rąk, ale w przeciwieństwie do poprzednika doskonale spełniał swoje zadanie.

4. Krem pod oczy Serum Vegetal Yves Rocher - bardzo dobry produkt, sprawiał że skóra pod oczami była wypoczęta i gładka.Stały bywalec mojej półki z kosmetykami.

5. Żel pod prysznic Jardins du Monde Kawowy Yves Rocher - jakkokwiek kocham zapach kawy, tu był on słodki jak ulepek i nie do zniesienia. 

6. Różany balsam do ust purite handmade by DR - produkt kupiony w szalonej promocji podczas likwidacji sklepiku z kosmetykami naturalnymi. Dość dobry, o pięknym zapachu i niesamowicie wydajny. 

I to by było na tyle. zobaczymy jak mi pójdzie zużywanie kosmetyków w lipcu. Mam wrażenie, że z kolorówką dalej będzie porażka, bo w upały raczej się nie maluję. 

denko czerwiec