wtorek, 19 maja 2015

Tak bardzo zaczytana - Lawendowy pokój

Niedawno postanowiłam poszperać w elektronicznym katalogu mojej ulubionej biblioteki i natrafiłam na książkę, którą w blogosferze książkowej  znają niemal wszyscy. Mianowicie chodzi o Lawendowy pokój autorstwa Niny George. Pierwsze sto stron  przeczytałam z zapartym tchem bo przecież to jest książka o książkach, o miłości do książek, o życiu pełnym zawirowań oraz pasji, ba - pojawiły się też na początku obiecujące sceny erotyczne.  Jednakże po pewnym czasie zaczęłam się potwornie nudzić, bo za dużo było tu dłużyzn, ckliwych wątków miłosnych oraz fragmentów listów i pamiętników. Jako że nie lubię nie doczytywać książek, postanowiłam się przemęczyć. Przyznam się szczerze, że początkowo zakręciła mi się łezka wzruszenia w oku, ale szybko uznałam że to paradne i nie warte moich łez i miałam rację. Książka jest przereklamowana i podobna do tysięcy miłosnych historii umieszczonych na ciekawym tle. Tu tym ciekawym tłem była apteka literacka i koty. Zdecydowanie nie polecam.

2 komentarze:

  1. Nie przepadam za przydługimi wątkami miłosnymi, podobnie jak nie lubię wtrąceń w postaci listów czy pamiętników - spowalniają one akcje. :< Najbardziej jednak nie znoszę przydługich opisów przyrody. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak to już bywa - na początku zachęcająco, ale tylko na początku... ech :D

    OdpowiedzUsuń