czwartek, 9 kwietnia 2015

A co tu tak pachnie? - Hongrie Viktoria Minya

Dzisiejsza pachnąca notka będzie poświęcona pefumom, które mam okazję testować dzięki rozdaniu jakie miało miejsce na blogu perfumiarskim, który bardzo lubię. Otóż pewnego dnia pojawiła się tam notka zatytułowana powąchaj o czym piszę . Dzięki temu, że bardzo lubię robić poranną blogową prasówkę, udało mi się wygrać w rozdaniu i otrzymać zestaw próbek przepięknych zapachów. Na pierwszy ogień (a raczej niuch) poszły perfumy Hongrie marki Viktoria Minya. Zgodnie z opisem, w perfumach tych znajdują się następujące nuty: jaśmin, miód, drzewo sandałowe, goździk, grejpfrut, cytryna, labdanum, kocanka, piżmo, tonka, wino tokaj. Zapach bardzo mi się podoba, jest ciepły, słodki i otulający. Przypomina mi troszkę Botrytis Ginestet.  Niesty, ale próbeczkę zużyłam już prawie całą, a na zakup pełnowymiarowego flakonu póki co się nie zanosi. 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz