czwartek, 22 stycznia 2015

A co tu tak pachnie? - Moroccan Argan Oil Yankee Candle


Pomimo iż blue Monday mamy już za sobą, najbardziej depresyjny dzień w roku jest według mnie dzisiaj. Za oknem szaro, ponuro i ciągle siąpi deszcz, a na dodatek właśnie dziś o tej samej porze wypadły cztery wydarzenia na których chciałabym być. Ba, na dwóch być powinnam! Ale wybrałam jedno, którego jestem współorganizatorem bo to tak troszkę niefajnie jak organizator nie pojawia się na spotkaniu. Ze spraw rozrywkowych to dziś właśnie w moim ulubionym Zapachu Domu za niecałą godzinkę rozpocznie się spotkanie z  założycielem marki Kringle Candle - Michaelem "Mick" Kitttredge III.  Mało tego, rozpocznie się też koncert zespołu Sabaton, który też bardzo lubię (o tym jak było opowie mi kolega, gdyż wybiera się na koncert; wiem, że to nie to  samo, ale zawsze coś). W związku z tym kołowrotem, postanowiłam sobie odpalić jakiś wosk na poprawę nastroju. Wybrałam Moroccan Argan Oil z najnowszej edycji limitowanej Yankee Candle. Po nieciekawych doświadczeniach z Frankincense  z tej samej serii byłam nastawiona do tego wosku dość sceptycznie. Na stronie Zapachu Domu przeczytałam, że Moroccan Argan Oil zawiera w sobie nuty drzewa sandałowego, paczuli oraz oleju arganowego – czyli jak wiecie, moich ulubieńców. Na sucho wosk pachnie niezbyt zachęcająco, jest jakiś słodko-kwaskowy. Za to po rozpaleniu mieszkanie napełniło się cudownym, otulającym zapachem paczuli, drzewa sandałowego oraz oleju arganowego. Wyobrażam sobie, że tak właśnie pachnie Marakesz, który chciałabym odwiedzić. Zastanawiam się, czy nie kupić sobie większego świeczkowego słoiczka bo zapach jest wspaniały.

1 komentarz: