sobota, 31 stycznia 2015

A co tu tak pachnie? - Grey Kringle Candle

Odkąd zaczęła się moja przygoda z woskami to jak wiecie, to marki KC byłam nastawiona sceptycznie, ale w końcu się do niej przekonałam. Tym razem wpadł w moje ręce zapach wokół które przechodziłam z obojętnością, ba, nawet go nie zauważałam, dopóki nie przeczytałam o nim co nieco na blogach oraz na grupie świecowej na facebooku. Zapachem tym jest Grey, który  zdaniem producenta zawiera w sobie nuty tonki, wanilii, egzotycznego drewna, piżma, cytrusów i kwiatów. I znowu będą obrzydliwie nudna - bo są to moje ulubione nuty. Także nic odkrywczego, przepiękny otulający i elegancki zapach. Na wieczku daylighta jest tors faceta w szarym garniturze. W normalnych okolicznościach mogłoby to sugerować, że może być to zapach męskich perfum  i tak jest, ale zważywszy na to że wielkimi krokami zbliża się premiera filmu "50 twarzy Greya" to niejedna osoba tak sobie skojarzy ten zapach. Dla mnie na sucho pachnie on tak, jak przytacza producent, po rozpaleniu aż się chce zakrzyknąć: ach Szary, gdzie jesteś mój Szary, gdyż musi minąć dużo czasu aby poczuć ten zapach w powietrzu. Po dość długim czasie, pokój wypełniony jest przepięknym, słodkim zapachem piżma i cytrusów. Zapach ten trafia na listę ulubieńców.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz