piątek, 21 listopada 2014

A co tu tak pachnie? - Storm Watch



Pomimo iż lato dawno już za nami, przychodzę dziś do Was z opisem wosku, który kojarzy się większości z typowo  letnimi, upalnymi  miesiącami. Mianowicie jest to Storm Watch z Yankee Candle. Wosk ten niestety nie jest dostępny w Polsce. Na naklejce jest przepiękne zdjęcie piorunów zrobione zapewne przez jakiegoś łowcę burz, bo takich w USA nie brakuje. Swoją drogą jest to dość ciekawa i emocjonująca pasja. Ale do rzeczy. Na stronie producenta możemy przeczytać, że wosk ten pachnie niczym świeże powietrze przed burzą, czystość, wilgoć, zimny deszcz, bryza morska, ozon czy też zimna woda. Ja ani na sucho ani po zapaleniu nic takiego nie odnalazłam, ale to może dlatego, że w USA powietrze pachnie inaczej – no może przesadziłam, w Polsce w górach albo nad morzem z pewnością odnalazłabym te zapachy. Powiem więcej, górska burza pachnie przepięknie (miałam okazję się o tym przekonać, gdyż podczas tegorocznego urlopu byłam kilka dni w
Tatrach i wierzcie mi, ale codziennie padało i grzmiało), dużo piękniej niż rzeczony wosk.  Dla mnie Storm Watch  na sucho pachnie wiosennymi kwiatkami. Po rozpaleniu faktycznie -  pachnie świeżością, ale nie taką o jakiej pisze producent. Pachnie świeżością upranych ubrań albo posprzątanego mieszkania. Można się nawet pokusić że wyczuwane są w nim nutki jednego z detergentów do sprzątania toalet (wersja niebieska) – moim zdaniem pachnie po prostu  czystością. W końcu  burza przynosi oczyszczenie powietrza, więc w przypadku wosku  nie jest inaczej. Zapach mi się podoba, bo bardzo lubię takie świeżaki. Nie jest nachalny, ale taki delikatny, spokojny.  Ale raczej pozostawię go sobie na lato, bo teraz zapach ten zupełnie nie współgra z aurą jaka panuje za oknem. 

Storm Watch Yankee Candle

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz