sobota, 23 września 2017

A co tu tak pachnie? - Black Sands Kringle Candle

Po dość długim czasie postanowiłam tu zajrzeć i podzielić się wrażeniami jakich doznałam po odpaleniu wosku zapachowego Black Sands Kringle Candle. W lecie jak są upały, nie bardzo mam ochotę na wszelakie dodatkowe bodźce zapachowe. Ale wraz z nadejściem jesiennych chłodów oraz faktem, że w związku z różnymi sprawami nie miałam w tym roku urlopu, z przyjemnością sięgnęłam po wosk zapachowy, który zgodnie z obietnicą producenta ma nas przenieść na piękne plaże albowiem zawiera on w sobie nuty kokosa, bursztynu oraz orientalnych przypraw. Na całe szczęście kokosa tu nie uświadczyłam. Poczułam za to orientalne przyprawy, lekką morską bryzę (pewnie to miał na myśli producent pisząc, że będziemy tu wyczuwać bursztyn) oraz rzeczone przyprawy korzenne. Po rozpaleniu zapach był jeszcze intensywniejszy i miałam wrażenie, że jestem na pięknej plaży. Nawet  deszcz za oknem nie zepsuł mi tej wizualizacji.



środa, 3 maja 2017

Off Camera, Serialcon czyli krakowskie święto filmowe

Po ostatniej  niemocy twórczo piśmienniczej i obgadaniu tej kwestii ze znajomymi uznałam, że jednak szkoda by było całkowicie porzucać tę moją pisaninę więc postanowiłam powrócić. Nie wiem na jak długo - to się okaże. Chciałam się podzielić z Wami moimi wrażeniami z festiwalu Off Camera oraz Sercialconu jakie teraz odbywają się w moim pięknym Krakowie. 
No to do dzieła: 29 kwietnia -  niby zwyczajna sobota, rozpoczęta ponurym porankiem, ogarnięciem mieszkania, wypiciem kawy, koktajlu owocowego i wyjścia w miasto w poszukiwaniu straconego poranka. Moje nogi doniosły mnie pod kino ARS gdzie zaciekawiona tematyką obejrzałam Wordly Girl. Film bardzo dobry, emocjonalny, pokazujący problematykę podejmowania wyborów życiowych w dość przystępny, nieoceniający i nienachalny sposób. Następnie po chwili oddechu udałam się zobaczyć produkcję zatytułowaną Z otwartymi oczami. Film dość dobry, pokazujący nieco podobną problematykę jak poprzedni, tylko w przeciwieństwie do poprzednika gdzie kluczowe były kwestie religijne tu wysuwają się na pierwszy plan kwestie polityczne i nastrojów społecznych. Też oceniam dość dobrze. Po tym seansie udałam się na Jestem mordercą - polską produkcję, która niestety nie zdobyła mojego serca, a wymęczyła i wynudziła okropnie. Podczas pożerania bagiety czosnkowej na pl. Szczepańskim moim oczom objawił się Olivier Janiak (przed seansem Jestem mordercą), namierzałam go wzrokiem i zatrzymywałam siłą woli. Po połknięciu rzeczonej bagiety podeszłam doń ochoczo i zrobiłam sobie z nim zdjęcie. I tak minęła sobota - Festiwalu Netia Off Camera dzień drugi (a mój na festiwalu pierwszy). 30 kwietnia, czyli w niedzielę, po porannym śniadaniu, kawie i utyskiwaniu na pogodę, wybrałam się na Columbus, przepiękny film o poszukiwaniu swojej drogi życiowej i kwestii trudnych wyborów. Po przerwie na zasłużoną strawę udałam się na Little sister jakże podobny i jednocześnie inny film od powyższego. Obydwa filmy oceniam bardzo wysoko. Szkoda że polskie kino takowe nie jest. I tak minęła niedziela. Festiwalu off camera dzień trzeci. W poniedziałek (1 maja) nie byłam na żadnym filmie gdyż balowałam na Serialconie, udało mi się posłuchać debaty dotyczącej przenoszenia książek na srebrny ekran. Jednym z uczestników był mój ulubiony pisarz o bardzo seksownym głosie Vincent V. Severski. We wtorek byłam w pracy, ale wieczorem spotkałam się na drinkowaniu ze znajomymi. Dziś natomiast, też byłam na Serialconie, na spotkaniu z Arturem Kowalewskim poświęconym serialom kryminalnym, które prowadził mój znajomy. Po Serialconie poszłam z owymi znajomymi co wczoraj na zasłużony obiad. W międzyczasie przeczytałam super książkę Dallas'63 Stephena Kinga. I tak minął mi niezwykle bogaty w spotkania nie tylko z kulturą  majowy weekend. 

niedziela, 2 kwietnia 2017

Czasowe zawieszenie (a może zamknięcie bloga)

Ostatnimi czasy piszę coraz to mniej. A jak mam coś napisać to się zmuszam, nie mam z tego przyjemności i czuję, że robię to bardzo na siłę. Dlatego też postanowiłam na jakiś czas zawiesić blogową działaność. Nie wiem czy będzie to kilka miesięcy, pół roku czy rok. Nie wiem też, czy w końcu nie zaprzestanę całkowicie pisania. Jeżeli przez ten cały czas kiedy coś tu naskrobałam od czasu do czasu i ktoś z Was się zainspirował moimi notkami, uśmiechnął się pod nosem, zakupił coś o czym pisałam, podjął jakieś decyzje  to cieszy mnie to niezmiernie. Jednakże ja się wypaliłam blogowo  i muszę odpocząć.