sobota, 19 maja 2018

Tak bardzo zaczytana - Sztuka obsługi penisa

O książce, którą skończyłam niemalże przed chwilą, głośno zrobiło się od niedawna. Chciałam się z nią zapoznać, żeby wiedzieć o  co chodzi i jaki jest jej fenomen. A o czym mowa? O książce Andrzeja Gryżewskiego i Przemysława Pilarskiego zatytułowanej Sztuka obsługi penisa. Tytuł jest chwytliwy, co zapewne nie pozostaje bez wpływu na popularność tej pozycji. Budzi bowiem ciekawość co  też tam się kryje w środku. Czy jest to kolejny durny poradnik jakich wiele, czy jest to odpowiednik Sztuki Kochania Michaliny Wisłockiej ale przeznaczony jedynie dla mężczyzn, czy książka dla  osób "nierozgarniętych" które pojęcia nie mają o seksie. Otóż nie. Jest to bardzo dobrze napisana książka poruszająca tematy zdrowia, psychiki,  relacji międzyludzkich, szacunku, zrozumienia, bliskości i współżycia  nie tylko seksualnego.  Wiadomo, że człowiek nie nauczy się życia z książek, z teorii, ale jak coś się czasem zobaczy "na piśmie" to dotrze bardziej. Jak wrzuciłam zdjęcie na swojego instagrama czy opowiadałam o tej książce znajomym, to koleżanki, zarówno te młodsze jak i troszkę mniej młodsze wyraziły zainteresowanie. Podobnie starsi koledzy, a moi koledzy rówieśnicy w większości tytuł wyśmiali i stwierdzili że wiedzą, że przyrodzenie służy do sikania i uprawiania seksu i że umieją obsłużyć jak to określili swój sprzęt.No cóż, do książek też trzeba dojrzeć. Niemniej jednak, książkę czytało się bardzo fajnie i uważam że warto się z nią zapoznać, bo jest napisana eleganckim i przystępnym językiem pomimo iż porusza trudne i delikatne kwestie. Nie muszę chyba dodawać, że bardzo lubię swoich kolegów, tych młodszych i tych starszych, a po lekturze tej książeczki rozumiem ich jeszcze bardziej ;)

czwartek, 17 maja 2018

Tak bardzo zaczytana - Zamęt

Czas pędzi niczym rollercoaster a ja w tym szaleństwie nadal znajduję chwile na czytanie. Do napisania tej notki zbierałam się od około dwóch tygodni. Aż w końcu się udało. Jak wiecie, uwielbiam książki szpiegowskie, a fakt, że ma się ukazać najnowsza powieść Vincenta V. Severskiego pt. Zamęt sprawił, że nabawiłam się nadciśnienia. W dniu, w którym zakupiłam powieść i niosłam ją dumnie przez miasto (dokładnie miesiąc temu co możecie odnotować na moim Instagramie) było słonecznie i niemalże upalnie, w przeciwieństwie do dzisiejszego, zimnego, deszczowego majowego dnia. Ale do rzeczy. Zamęt, podobnie jak poprzednie książki Pana Vincenta czyta się bardzo dobrze, do końca trzyma w napięciu, wiele w nim niedopowiedzeń na które być może znajdę odpowiedź w kolejnych tomach, bo tajemnicą Poliszynela jest, że takowe mają się ukazać. A co ucieszyło mnie najbardziej, w Zamęcie powracają postaci z tetralogii "NIE...". Ach nawet nie wiecie jaką radość sprawiło mi pojawienie się mojego ukochanego Jagana. Ach, na jednej z grup dyskusyjnych padła nawet sugestia, że rodzice by nie byli zadowoleni, gdybym przestawiła w domu tego pana jako narzeczonego :) Reasumując, książka jest świetna i na pewno jeszcze kiedyś do niej powrócę. 

wtorek, 8 maja 2018

Majowo kulturowo czyli Serialcon i Off Camera 2018

Tradycji  majowo-kwietniowej stało się zadość i jak na prawdziwą Wielką Łapę przystało, z nastaniem długaśnego weekendu udałam się grzecznie na ukulturalnianie się. Co prawda wolne miałam tylko 1-3 maja, bo przez resztę tygodnia chodziłam do mojej kochanej firmy, gdzie też było fajnie i sympatycznie, ale te 3 dni majowe były przebogate w doznania kulturalne. Z samego rana, 1 maja, zamiast na pochód, udałam się do nowo otwartego oddziału MHMK -  Muzeum Podgórza. Szłam tam już z pewnymi oczekiwaniami i pewnymi obrazami umiejscowionymi z tyłu głowy co znacznie utrudniało mi odbiór. Raz, że jestem zwolenniczką muzealnictwa starego typu, a nie modnych muzeów narracyjnych, dwa, że za dużo było multimediów, a trzy - że nie całkiem patrzyłam neutralnie. Ale kilka obiektów bardzo mi się podobało. Następnie pognałam na Serialcon, gdzie w pierwszym dniu  byłam na prelekcji o serialowych dystopiach i o tym jak nostalgia zawstydza nasze gusta. Obie były bardzo ciekawe i udało mi się podyskutować z prelegentami, co bardzo lubię. Drugi dzień serialconowy był bardzo intensywny, albowiem spędziłam czas na aż 4 prelekcjach. No to lecimy, Seriale zapomniane, ale oglądane - polskich serialach z lat 90 - prelekcja przesympatycznej Anki Szatan z Piekielnej Strony Popkultury zamieniła się w super żywiołową dyskusję. Okazało się, że my, młodzi dorośli uwielbiamy seriale z lat, kiedy byliśmy dziećmi. Mało tego, padał wyznania kto w jakim bohaterze się podkochiwał, a melodyjki z czołówek seriali rozpoznawaliśmy niemalże po pierwszej nutce. Katarzyna Czajka ze Zwierza Popkulturalnego wprowadziła publikę w tajemnice Hype oraz arkana tajemnic Czego pragną kobiety - oba panele były interesujące, jednakże najbardziej ostrzyłam sobie pazurki na Twardzieli i Twardzielki w serialach kryminanych - panel z udziałem aktorów grających w serialach kryminalnych. Także, fajnie i ciekawie, aktorzy chętnie pozowali do zdjęć z uczestnikami panelu. Pochwalę się, że zostałam uwieczniona na filmiku, który był pokazywany jako minireportaż z tego co dzieje się na festiwalu i uczucie które mi towarzyszyło jak zobaczyłam siebie na dużym ekranie w objęciach Bartka Topy było bezcenne, koleżanka mi napisała, że przed projekcją filmu na którym była też mnie widziała :) Podczas off camera, udało mi się zobaczyć trzy filmy: Montana, What will people say i Twarz. Wszystkie trzy, pomimo iż zostały wyprodukowane w innych krajach, innych kręgach kulturowych dla mnie traktują o tym, jak ważna jest akceptacja ze strony otoczenia, tolerancja, niebezpieczeństwo tajemnic rodzinnych, problemy związane z różnego rodzaju odmiennością. Reasumując, tegoroczna majówka bardzo mnie ubogaciła i uczyniła kulturalnie zaspokojoną.